Czy każde ściągnięcie multimediów z Internetu jest piractwem?
Okazuje się, że nie. Jeśli utwór muzyczny bądź film został zamieszczony w Sieci przez osobę posiadającą prawa autorskie do publikowanego materiału, pobranie go, darmowe bądź za określoną opłatą, nie jest piractwem. Pozyskanie dzieła od autora jest bowiem równoznaczne z nabyciem licencji. Natomiast użytek inny niż prywatny, a więc dalsze rozpowszechnianie pozyskanego materiału jest już przestępstwem.
Ściąganie plików, do których autorzy nie udzielają praw to jednak znacznie powszechniejsze zjawisko. Posługiwanie się programami typu P2P, za pośrednictwem których pobieramy i rozpowszechniamy materiał jest piractwem. Dodatkowo, jeśli wybieramy opcję szybszego ściągania, za którą musimy wnieść opłatę, proponujący rozwiązanie bogaci się. Jemu grozi dodatkowa sankcja. Natomiast my, mając świadomość, że działania tego typu są nielegalne, również możemy zostać obciążeni za naruszenie prawa autorskiego.
Praktyka pokazuje jednak, że trudno pociągnąć do odpowiedzialności indywidualnych użytkowników Internetu. Piractwo jest na tyle powszechne, że nielegalną muzykę czy filmy posiada na komputerze ponad 90% Internautów. Toteż, jeśli nie ma sygnałów, że przestępstwo dokonywane jest na dużą skalę, nie jest łatwo wyciągnąć konsekwencje z tytułu łamania praw autorskich. W większości przypadków byłoby to po prostu nieopłacalne.
Więcej kosztowałyby czynności procesowe związane z dokładnym ustaleniem i oszacowaniem wyrządzonej szkody, aniżeli wynosiłoby odszkodowanie zasądzone na rzecz posiadacza praw autorskich.